Ośrodki narciarskie poza Zakopanem: relacja z okołozakopiańskich wojaży

24 styczeń 2020
Ośrodki narciarskie poza Zakopanem:  relacja z okołozakopiańskich wojaży

Małe Ciche, Murzasichle, Jaworzyna Tatrzańska… Mieliśmy pojechać do Zakopanego, ale zwiedziliśmy pobliskie miejscowości. Przez cały tydzień towarzyszyło nam pełne (apokaliptyczne) Słońce. 

Mimo że na stałe mieszka tu trochę ponad 27 tys. osób, w sezonie liczba ludności przekracza nawet 100 tys! Skocznia narciarska, na której odbywa się Puchar Świata, zawsze pełne turystów Krupówki, kolej na Kasprowy Wierch, szlaki i liczne szczyty do zdobycia, w tym najwyższe w Polsce Rysy… 

Walorów Zakopane ma tak dużo, że zostało okrzyknięte zimową stolicą Polski. Jednak nie każdemu się tutaj podoba. Dotąd autor omijał korki na zakopiance, trochę nawet pokpiwając z tego poruszającego się mozolnie węża złożonego z suvów na drodze do miasta.

No bo bilbordy przesłaniające widoki na drodze do miasta, wszechobecne kolejki, przepych i jakiś wschodni blichtr, paradoksalnie również brak dobrych miejsc do jazdy na nartach (Kasprowy to za mało). Dlatego prym wiodą stacje zlokalizowane w sąsiednich miejscowościach, takie jak słynny na całą Polskę kompleks w Białce Tatrzańskiej. My zostaliśmy w Małym Cichym w gminie Poronin, tuż przed Zakopanem. 

A przecież już kilkadziesiąt kilometrów dalej na Słowacji znajdują się piękne ośrodki u podnóża szczytu Łomnicy czy w Strbskim Plesie, oferujące długie i ciekawe zjazdy, w tym najdłuższy w całym naszym regionie. 

Nic to. Pora kolejny raz powiedzieć: sprawdzam! Zwłaszcza że tym razem trafiło na obóz Wakacji z Wuefistami, czyli zimową szkołę dla dzieciaków prowadzoną m. in. przez mojego licealnego wuefistę. Cel: zakrzewić w dzieciakach miłość do jazdy na nartach, a także spędzić dobrze czas z Olą i małym Jankiem, dla którego był to pierwszy raz w Tatrach. A więc nie różnorodność i trudność tras jest tu kryterium, lecz ogólna przyjazność rodzinom. 

Ośrodki narciarskie w Polsce – znajdź stok w swojej okolicy
Czytaj dalej →

Małe Ciche (głośne!) 

Niby ciche, ale tak naprawę to jedna z najbardziej nagłośnionych stacji narciarskich w Polsce. 3 wyciągi (2 fotele i orczyk) po głównej stronie, krótki orczyk i taśma służące do nauki po drugiej na Polanie Zgorzelisko. Najdłuższa trasa mierzy tu ok. 1200 m, a wszystkie są idealnie niebieskie, łatwe, najlepsze do nauki jazdy. 

Brzmi i wygląda dobrze, wrażenie robi tu widok na pięknie oświetlone Tatry, ale jeśli twoje narty stanęły już na śniegu w Alpach i zapomniałeś o staniu w kolejkach, to nie będziesz zachwycony. 

Co innego mój gang siedmiu dziewczyn! Czysta radość z jazdy na śniegu. „– Możemy na kreskę?! – Jasne”. Było nawet gdzie zademonstrować jazdę na krawędzi, a największym zwycięstwem jest oglądanie codziennych postępów w jeździe u tych, którzy dopiero wchodzą w narciarskie życie.

Sam wspominam często swoje pierwsze ferie w Rycerce Górnej – śniegu po pas, a trasy bez ratraka, wnoszenie prostych jak kredki nart pod górkę, na której mieściła się stacja, powolne wyciągi kotwicowe… Świat był wtedy inny, a wyjazd na narty wymagał więcej. 

Dzisiaj to muzyka na stoku, smaczne i stosunkowo tanie jedzenie na każdym kroku (na pewno w porównaniu z Alpami), serwisy, wypożyczalnie, szkoły jazdy, przedszkole narciarskie, domy wczasowe i hotele, wszystko to tworzy klimat stacji bezpiecznej i rodzinnej. Z pewnością nie jest to stacja dla orłów, którzy chcą się wyjeździć, jednego dnia pokonać kilkanaście, a może kilkadziesiąt kilometrów po trudnych trasach. To miejsce dla uczących się, dla robiących pierwsze kroki, stawiających na komfort i wypoczynek, dla których narty to zaledwie jedna z rozrywek na wakacjach. 

Słoneczny taras, na którym codziennie kończyłem jazdę w towarzystwie Janka i Oli, gdyby nie detale, mógłby się znajdować we Francji. I tu i tam stoją leżaki zwrócone w stronę słońca i gór, tyle że inne są wysokości, no i w Alpach raczej nie stoją plastikowe budy z churrosami. 

5 topowych miejsc dla fanów narciarstwa
Czytaj dalej →

Murzasichle 

Przenosimy się parę kilometrów dalej do wsi Murzasichle, w bezpośrednim sąsiedztwie Tatrzańskiego Parku Narodowego. 

Tu śpimy z widokiem na panoramę Tatr. Zazdrościmy życia beztroskim psiakom, które w takich okolicznościach przyrody tarzają się w śniegu. 

Architektura Murzasichla jest typowa – wysokie i skośne dachy, typowa jest podobno też panująca tutaj cisza. 

Co ciekawe, nie trzeba stąd wyjeżdżać, żeby zjeżdżać na nartach, również po zmroku. Nawet tutaj znajduje się mały kompleks oferujący kilka orczykowych wyciągów, taśmę dla początkujących czy całkiem pokaźne lodowisko. Przez miejscowość przejeżdża zbierający narciarzy skibus (raczej skibusik). Wszystko jest w miniskali, jednak powtórzmy: to nie jest konkurs na najlepszą stację narciarską. To wszystko jest dla zabawy! 

Podczas gdy autor przebywał na stoku, mały Janek odbywał długie spacery na świeżym, mroźnym powietrzu, np. w Dolinie Chochołowskiej. Można powiedzieć, że drzemka w słońcu przy -1 to „drzemka za milion" dla małego, opatulonego ciepłym śpiworkiem człowieka. 

Buty narciarskie – jak wybrać idealny model?
Czytaj dalej →

Jaworzyna Tatrzańska 

Podczas gdy sznur samochodów zostaje na parkingu w Łysej Polanie (wiedzie stąd trasa nad Morskie Oko i Rysy), my pokonujemy jeszcze kilka serpentyn, aby znaleźć się w zacisznej Jaworzynie Tatrzańskiej, już po stronie słowackiej.

Tuż obok przepięknego, drewnianego kościółka i kameralnego cmentarza mieści się… niewielki ośrodek narciarski SKI TAJA. Na parkingu oprócz nas może kilkanaście samochodów. Niżej biegnie wyrwirączka dla żółtodziobów, a wyżej 500-metrowy wyciąg talerzykowy. 

Nie ma tu żadnych bramek obsługujących plastikowe karty chipowe, a wśród drewnianych budek trudno nawet znaleźć kasę z karnetami. Po prostu pod wyciągiem na skórzanym fotelu wygrzewa się zadowolony wyciągowy. Karnet jest? To ok, jedziemy. 

Zaledwie kilkaset metrów zjazdu, jednak jest tak kameralnie, tak swojsko i zwyczajnie, jakbyśmy trafili na inną planetę lub chociaż przenieśli się w czasie. 

 W Jaworzynie Tatrzańskiej znajduje się też „brama” do Tatr Bielskich, Doliną Jaworową dotrzemy aż na Lodową Przełęcz (2376 m.n.p.m.) A ponieważ pogoda jest doskonała, a szlak wyśnieżony, raz po raz mijają nas narciarze biegowi. 

A może, skoro i tak nie ma wystarczająco dużo śniegu, żeby jeździć freeride, zacznę biegać? 

Dominik, Ola i Janek

Dominik Łaciak

Od ponad 20 lat jest w trudnym (dla swojej kieszeni) związku z narciarstwem. W górach spędza ponad 40 dni w roku – jako pasjonat, pilot i instruktor narciarstwa. Najczęściej spotkacie go na Chopoku i Pilsku. Dominik praktycznie od zawsze lubił jeździć na nartach, ale kiedy poznał narciarstwo pozatrasowe, przepadł na dobre. Na całe szczęście, dzięki pracy instruktora, może łączyć przyjemne z pożytecznym i w górach spędzać znaczną część roku. Dominik to zresztą nie tylko praktyk. O narciarstwie pisze, narciarstwo fotografuje i filmuje. O swojej pasji opowiada m.in. na mikroblogu: https://www.facebook.com/dlaciak/.

Mogą Ci się spodobać

Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Zgadzam się